Szybka wycena!

Aleksander Dytko - RST Software

Aleksander
Dytko
+48 532 626 248

Podcast o automatyzacji procesów biznesowych Podcast o automatyzacji procesów biznesowych
Bez prostych odpowiedzi - Podcast

#3 - Manualnie czy automatycznie? Czyli o tym, gdzie sprawdzi się automatyzacja procesów

Manualnie czy automatycznie?

 

W 3 odcinku podcastu “Bez prostych odpowiedzi” poszukamy odpowiedzi na pytanie Manualnie czy automatycznie? Czyli o tym, gdzie sprawdza się automatyzacja procesów. Pomoże nam w tym Michał Majewski – developer Javy i Camundy w RST Software Masters. Poznacie historię pomysłu, który z dnia na dzień zmienił wielki proces przekształceniowy w pewnej firmie i posłuchacie o tym, jak można ułatwić sobie życie i jak się do tego zabrać!

Zastanawiasz się, czy automatyzacja procesów jest odpowiednia dla Twojej firmy?
Posłuchaj tego odcinka. Oto, co w nim znajdziesz:

  • Jak wybrać proces, którego automatyzacja się opłaci?
  • Gdzie maszyny mogą nas wyręczyć?
  • Czym jest Camunda Platform?
  • Notacja BPMN jako język zrozumiały dla biznesu i developerów
  • Jak wygląda praca nad automatyzacją? – przykład
  • Możliwości integracji
  • Gdzie automatyzacja się nie sprawdzi?

Przygodę z Camundą rozpoczął ponad 4 lata temu, a w tym czasie zdobył doświadczenie zarówno w dużym projekcie utrzymaniowym, jak i w małym
zespole developerskim tworzącym aplikacje od zera. Od niedawna certyfikowany Camunda Engineer. W wolnym czasie najchętniej zamienia ekran komputera na ekran oscyloskopu.

Michał Majewski
Gość odcinka

michal-majewski-rst-software

Humanista z nałogiem technologicznym, entuzjasta rzeczy pięknych i niekoniecznie funkcjonalnych. Developer, grafik, animator. Lubi ołówki i orzeszki w pikantnej skorupce.

Robert Zatycki
Gospodarz podcastu

Robert Zatycki

Wszystkie odcinki znajdziesz na:

Minuta po minucie, czyli o czym rozmawiamy

00:00 | Historia procesu zmiany umów w pewnej firmie handlowej

03:02 | Co warto automatyzować i jak się do tego zabrać?

06:00 | Czym jest Camunda Platform?

08:03 | BPMN jako język zrozumiały dla developerów i biznesu

08:58 | Przykład procesu do automatyzacji

11:47 | Modeler i Cawemo

15:09 | Import danych zewnętrznych i integracja

17:28 | Wprowadzanie zmian i optymalizacja procesu

21:16 | Czy automatyzacja oznacza tylko korzyści? Gdzie się nie sprawdzi?

Podcast Czas

Transkrypcja nagrania

ROBERT ZATYCKI
Kilka lat temu pewna firma handlowa, na którą składało się kilka oddziałów w całej Polsce przekształcała się w spółkę akcyjną. Wiązało się to z koniecznością zmiany umów ze wszystkimi klientami, bo zmieniała się forma prawna tego przedsiębiorstwa. A każdy z oddziałów miał kilka tysięcy klientów i musiał przeprowadzić całą operację na własną rękę. To było spore wyzwanie, zarówno czasowe, jak i logistyczne, bo należało podpisać na nowo kilka tysięcy umów, które najpierw trzeba było przygotować – podpisać od strony firmy, zaadresować i rozesłać wszystkim zainteresowanym. A potem trzeba było czekać na zwrot tych umów podpisanych z kolei przez klientów. I wtedy mój były szef, człowiek bardzo otwarty i szukający pomysłów na ułatwianie sobie życia i pracy – Robert pozdrawiam! – zapytał mnie, czy nie moglibyśmy spróbować jakoś sobie usprawnić całego tego procesu. Po to, żeby to było łatwiejsze i żeby zrobić to szybciej. Najprościej było wysłać te umowy elektronicznie, ale różnorodność statusu klientów i ich sytuacji prawnej albo kredytowej powodowała, że właściwie każdy klient musiał mieć taką umowę przygotowaną indywidualnie. Czyli znowu ktoś musiałby siedzieć, sprawdzać, co tak naprawdę trzeba, musiał to przygotować i wysłać. Zysk niewielki, a pracy ciągle dużo. Ale przecież mieliśmy dane naszych kontrahentów, więc wystarczyło przenieść je do bazy danych i zasilić nimi skrypt, który napisałem w PHP i który na podstawie kilku warunków sam składał z klocków odpowiedni zestaw dokumentów. Kwestia naszych podpisów na umowie rozwiązaliśmy digitalizując podpisy potrzebnych osób. Skrypt miał oczywiście do nich dostęp i wstawiał je sobie automatycznie w odpowiednie miejsce. Nasi ówcześni klienci otrzymywali w mailu wygenerowany dla nich link, który po kliknięciu generował z kolei spersonalizowane umowy w PDFie ze wszystkimi podpisami, warunkami, aneksami i oświadczeniami wymaganymi od konkretnego kontrahenta. Taki dokument wystarczyło już potem tylko wydrukować, podpisać i do nas odesłać. A motywacją, żeby to zrobić, była dalsza możliwość współpracy, więc jakby nie martwiliśmy się o zwrot tych dokumentów. I okazało się, że cały proces podpisywania nowych umów z kilkoma tysiącami klientów zajął nam około miesiąca. Inne oddziały, które tę operację przeprowadzały w sposób tradycyjny, potrzebowały na to ponad pół roku, nie mówiąc już o czasie i zaangażowaniu pracowników. Więc manualne czy automatycznie? W trzecim odcinku podcastu „Bez prostych odpowiedzi” postaramy się odpowiedzieć na to pytanie i zastanowić się, gdzie sprawdzi się automatyzacja procesów i zadań. A pomoże nam w tym Michał Majewski – developer Javy, developer Camundy w RST Software Masters, który zajmuje się właśnie automatyzacją.

MICHAŁ MAJEWSKI
Witam! Postaram się dzisiaj znaleźć odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania 🙂

ROBERT ZATYCKI
Powinniśmy chyba zacząć od pytania, jak znaleźć te miejsca, gdzie maszyny mogą nas wyręczyć, co możemy automatyzować i jak mamy się do tego zabrać?

MICHAŁ MAJEWSKI
Więc pierwszym krokiem jest na pewno zastanowienie się i przygotowanie sobie. My to nazywamy takiego procesu strategicznego, czyli znalezienie i zastanowienie się w zasadzie, jakie procedury, jakie procesy mamy w naszej firmie. Bo tak naprawdę, można zautomatyzować i optymalizować w zasadzie każdą pracę, tylko trzeba się świadomie zastanowić, co w zasadzie w firmie robimy? Jakie są kroki? Trzeba znaleźć te wszystkie kroki i spróbować zebrać je w taki jeden ciąg przyczynowo skutkowy. Bo często ludzie, często firma działa na takiej trochę bezwładności i sami do końca nie wiedzą, co jest robione, jaki jest efekt? Bo wszyscy mają na horyzoncie tylko cel biznesowy, czy powiedzmy, zakończenie tego swojego jednego wycinka pracy. I gdzieś rozmywa się ten Big Picture, który trzeba złapać, żeby skutecznie właśnie taki proces zamodelować i spróbować go wówczas zautomatyzować i optymalizować.

ROBERT ZATYCKI
Czyli jak się do tego najłatwiej zabrać? Narysować sobie jakąś taką mapę procesu albo tych wszystkich zadań? Jak to zrobić?

MICHAŁ MAJEWSKI
Najłatwiej się do tego zabrać to właśnie przedstawiając taki proces obrazowo, a obrazowo mam na myśli np. używając notacji BPMN, która została właśnie do tego celu stworzona, żeby w łatwy prosty sposób zobrazować rzeczy, które składają się na dany proces albo daną procedurę. Czyli w naszym przypadku, gdy my podchodzimy do przygotowania takiego procesu, to jest właśnie zebranie zaangażowanych osób – czasem nawet dopiero na takim mityngu wychodzi, kto jeszcze jest zaangażowany w taki proces albo procedurę. I wówczas z osobami, które biorą w tym udział rozrysowujemy, przygotowujemy krok po kroku taki właśnie schemat: co kto robi w jakim momencie? Gdzie są te odgałęzienia, w których np. jest wysyłany mail do innego działu i część pracy przejmuje dany dział. W ten sposób tworzymy taki overview procesu, na którym pracujemy i sukcesywnie rozbudowuje go o bardziej szczegółowe kroki.

ROBERT ZATYCKI
Czyli projektujemy, rozrysowujemy?

MICHAŁ MAJEWSKI
Tak, dzięki temu możemy bardziej zobrazować kto i jaką rolę pełni w takim procesie. I tutaj mam na myśli nie tylko ludzi, ale często są to jakieś zewnętrzne mechanizmy albo przetwarzanie jakiś zasobów, które też biorą udział w takim procesie. I takie rzeczy też staramy się wówczas w tym procesie ująć.

ROBERT ZATYCKI
I używacie do tego Camundy?

MICHAŁ MAJEWSKI
Tak, dokładnie! Camunda dostarcza bardzo fajne i bardzo przystępne narzędzia, które pozwalają na, po pierwsze od strony biznesowej, przygotowanie takich procesów, które są zrozumiałe dla menadżerów i dla ludzi zaangażowanych w optymalizację tej procedury, ale także narzędzia, które pozwalają nam, deweloperom, przygotować produkt, który np. pozwala wprowadzić jakąś automatyzację tego procesu albo orkiestrację zarządzania jakimiś zasobami.

ROBERT ZATYCKI
A tu ciekawostka, sama nazwa Camunda pochodzi od dwóch łacińskich słów capere, czyli złapać, zrozumieć i munda, czyli czysty. Czyli parafrazując, wyjdzie nam czyste zrozumienie. No i co ty na to? Czy te słowa oddają istotę tego silnika?

MICHAŁ MAJEWSKI
Tak, to jest jakby taka myśl, która przyświecała twórcom całego frameworka, żeby stworzyć zestaw narzędzi, który pozwoli, tak jak już mówiłem wcześniej, wyłapać takie overview i spróbować ogarnąć te wszystkie procesy, które często są bardzo zagmatwane, albo wydają się zagmatwane dopóty, dopóki nie zaczniemy nad nimi pracować i nie zaczniemy ich systematyzować. I chodziło też o to, żeby były to narzędzia i żeby notacja pozwalała na to, żeby deweloperzy i osoby, nazwijmy w cudzysłowie, nietechniczne, czyli bardziej biznesowe, też mogły taką notację zrozumieć i żeby ta praca była jak najbardziej nastawiona na współpracę między tymi osobami, żeby nie było takiej ściany, która powoduje, że to jest część deweloperska, a tutaj mamy gdzieś, powiedzmy w Excelach, czy na jakiś kartkach rozrysowane jakieś sugestie albo procesy. Tutaj właśnie chodzi o to, żeby mieć jeden wspólny język, który pozwala łączyć te potrzeby biznesowe z potrzebami deweloperów.

ROBERT ZATYCKI
Język, notacja, czyli specjalny sposób zapisu?

MICHAŁ MAJEWSKI
Tak, jeśli chodzi o notację, to mam na myśli zestaw symboli, elementów, który jest częścią wspólną wszystkich procesów, który jest jasno i jednoznacznie zdefiniowany i pozwala na jednoznaczny opis procesów, zarówno biznesowych, jak i technicznych, czyli jest zrozumiały dla wszystkich. Takie było założenie, aczkolwiek z doświadczenia powiem, że pracując jako deweloper z innymi deweloperami i z biznesem, z osobami technicznymi, rzeczywiście ta notacja jest bardzo przystępna i pozwala na płynne dogadywanie się i czasem nawet pracę z biznesem, że tak powiem w locie i na bieżąco tworzenie takiego procesu na jednym spotkaniu. To akurat udało się twórcom. Uważam, że jest bardzo intuicyjnie przygotowane.

ROBERT ZATYCKI
A chciałem cię zapytać o przykład takiego procesu, który moglibyśmy sobie tutaj omówić albo tak rozrysować wirtualnie głosem?

MICHAŁ MAJEWSKI
Takim przykładem, który jakiś czas temu mieliśmy do rozpracowania, jest proces przygotowywania umów dla klientów. Gdzie temat się wydaje bardzo prosty, bo celem biznesowym jest po prostu przygotowanie dla danego klienta umowy np. na przedłużenie jakiejś usługi. Ale gdy przeprowadziliśmy pierwsze spotkanie z biznesem okazało się, że na stworzenie takiej umowy oczywiście składa się wiele kroków, takich jak weryfikacja obecnej umowy, sprawdzenie z jakich usług obecnie korzysta klient, wykonanie dodatkowego telefonu z zapytaniem, czy przedłużane są te same warunki. I w wyniku takiego spotkania okazało się, że na taki proces przygotowania umowy, który inicjuje jedna osoba, kilka innych osób zostaje w to działanie zaangażowanych. Są pewne kroki, które są wykonywane i które są bardzo jasno opisane, co należy zrobić, aczkolwiek wiązało się też, że np. część z tych kroków, z tych procedur jest zapisana tylko w pewnym jednym miejscu i np. tylko kilka osób wie, co należy zrobić, żeby taki temat popchnąć do przodu. Więc mając na uwadze takie spotkanie udało nam się zdefiniować kilka bottlenecków, czyli takich miejsc blokad, o których biznes nie był do końca świadomy, a okazało się, że na przykład, jeśli jedna osoba wypada z takiego procesu, to cała ta procedura jest zamrożona np. na kilka dni. Więc my, mając na uwadze już te wszystkie aspekty, wiedząc dokładnie kto, w którym miejscu za co odpowiada, przygotowaliśmy proces strategiczny. Znaleźliśmy wszystkich aktorów, którzy biorą udział w tym procesie i mając właśnie taki proces byliśmy w stanie przeprowadzić kolejne rozmowy z biznesem na temat tego, w jaki sposób chcieliby taki proces zoptymalizować i zautomatyzować. Tutaj jest kilka opcji. Jedną z takich opcji, którą czasem wybieramy jest na przykład napisanie dedykowanej aplikacji, która prowadzi wówczas zainteresowane osoby krok po kroku, przez kolejne etapy takiej procedury. Także wówczas te wszystkie informacje, wszystkie etapy, wszystkie kroki są zamodelowane właśnie w procesie camundowym, który jest zawsze łatwo dostępny, jasno zdefiniowany.

ROBERT ZATYCKI
I to wszystko robi się w Camundzie?

MICHAŁ MAJEWSKI
Tak, dokładnie. Camunda dostarcza dwa bardzo fajne narzędzia. Jednym z nich jest Modeler – to jest typowa aplikacja, z której korzystamy na co dzień jako deweloperzy. Ona pozwala na dokładniejsze tworzenie, bardziej szczegółową implementację wykonywanych procesów, a drugim takim narzędziem jest Cawemo i Cawemo jest aplikacją, która pozwala na kolaborację w trakcie tworzenia takiego procesu. Także Cawemo jest dużo bardziej przydatne w momencie tworzenia właśnie tego procesu strategicznego, ponieważ możemy zaangażować kilka osób i łatwo udostępniać link z takim procesem. Dlatego wówczas wszystkie osoby biorące udział w tworzeniu takiego procesu mogą łatwo, z każdego miejsca, mieć dostęp do efektu. Takie prace nad procesem strategicznym i sam proces nie jest aplikacją samą w sobie. To jest bardziej orkiestrator zadań, czyli taki dyrygent, który w odpowiedni sposób przypisuje zadania, wydaje polecenia, kontroluje komunikację między różnymi zasobami i kolejność w jakiej ta komunikacja zachodzi. Dlatego decydując się na wprowadzenie silnika, gdy tak naprawdę nie wiążemy się na siłę z jakąś aplikacją, z jakimś interfejsem, my nadal możemy dostarczać nasz frontend, czyli przygotować aplikacje szyte na potrzeby klienta. Możemy też silnik Camundy zaszyć w tle w działającej już aplikacji, a jeśli to jest aplikacja w Javie, możemy przygotować serwis w kontenerze dockerowym, gdzie poprzez API silnik będzie komunikować się z zewnętrzną infrastrukturą i ta infrastruktura będzie komunikować się z samym silnikiem procesowym. Także to nie jest rozwiązanie, które w jakiś sposób ogranicza, jeśli zdecydujemy się na wprowadzenie Camundy, a wręcz przeciwnie! Otwiera przed nami kolejne możliwości na podłączenie kolejnych elementów infrastruktury, angażowanie kolejnych osób, zmiana na przykład interfejsu jakiejś naszej aplikacji – to wszystko jest w rękach deweloperów. Jak wykorzystają to narzędzie, jakim silnikiem.

ROBERT ZATYCKI
A kiedy mamy już taki model procesu, to szukamy w nim miejsc, gdzie moglibyśmy podppiąć automatyzację?

MICHAŁ MAJEWSKI
Dokładnie! I takich miejsc, często, znajduje się sporo. Po wykonaniu takiego overview wychodzą właśnie takie smaczki, jak informacje o tym, że ktoś regularnie przesyła dalej tylko maila albo daje tylko „okejkę” w jakimś systemie. Właśnie jedną z fajnych rzeczy jest to, że my jako programiści, mamy możliwość komunikacji praktycznie z każdym zewnętrznym systemem, który na to pozwala. Więc jeśli widzimy, że mamy jakiś zasób, powiedzmy sieciowy, mamy jakąś zewnętrzną aplikację, która udostępnia jakieś API albo jest to jakaś baza danych, to spokojnie możemy zaimplementować właśnie taką automatyzacja danych. Czyli możemy wyciąć tego człowieka z tego zadania na rzecz kawałka kodu, który za nas wykona jego pracę.

ROBERT ZATYCKI
Jeżeli mamy jakiś system, użyjmy skrajnego przykładu, trzymam moje dane w Excelu, czy mogę w ogóle zacząć myśleć o automatyzacji? Czy da się wpiąć do Excela?

MICHAŁ MAJEWSKI
Tak może nie tyle dosłownie wpiąć się do Excela, ale to, co my możemy przygotować, to funkcjonalności które np. importują całe takie dokumenty Excela albo – wiem, że istnieją takie firmy, które korzystają z Excela jako frontendu do zasobów bazy danych albo jako bazy danych, więc my możemy bardzo łatwo zaimplementowane w Camundzie albo konektory do bazy danych i uszyć, że tak powiem, na miarę potrzeb klienta odpowiednią instancję bazy danych, żeby z tych Exceli zrezygnować albo, jeśli rzeczywiście jest to kluczowy element pracy klienta, możemy spróbować albo zastąpić takiego Excela naszym frontendem, albo jeśli to jakiś krążący dokument, możemy przygotować odpowiednie elementy, które taki dokument będą po prostu importować do naszej aplikacji i odpowiednio przetwarzać.

ROBERT ZATYCKI
Czyli integracja naszych zasobów, które mamy i które wypracowaliśmy sobie przez lata nie jest jakimś problemem? Możemy, gdybyśmy chcieli, ten system rozbudować, wpiąć sobie nawet jakiegoś, chciałem tu użyć słowa „robota”, ale nie wiem czy to dobre słowo?

MICHAŁ MAJEWSKI
Jeśli chodzi o robota to nie jest to złe słowo, bo są takie zasoby czy aplikacje, które nie udostępniają żadnego API, nie posiadają żadnych konektorów. Jedyne, co można zrobić, to pewne informacje w nich wyklikać. I tutaj też jest furtka do automatyzacji takich procesów. Istnieją odpowiednie frameworki i technologie i Camunda też jest przygotowana do tego, żeby z takimi komórkami współpracować. Wówczas my jako deweloperzy, piszemy coś w stylu bota, który zamiast człowieka wykonuje powtarzalne zadanie w interfejsie danej aplikacji. Niektóre aplikacje, które już mają swoje lata, nie są przystosowane do tego, żeby w jakiś zewnętrzny sposób w nie ingerować. Ale też jest na to sposób, też jest na to metoda i też mamy w firmie doświadczenie w przygotowywaniu czegoś takiego.

ROBERT ZATYCKI
A jeśli mamy już opracowany taki proces, to czy on jest jakoś łatwo zmienialny? Bo może zaistnieć potrzeba dodania czegoś do jednej ze ścieżek procesu albo zabrania czegoś?

MICHAŁ MAJEWSKI
Jest jak najbardziej. I to jest też duża przewaga właśnie modelowania procesów w notacji BPMN przed implementacją rozwiązań biznesowych w kodzie, ponieważ kiedyś właśnie pisano aplikacje zgodnie z jakąś procedurą. I teraz każda zmiana takiego procesu powodowała, że deweloperzy muszą wiedzieć w którym miejscu kodu znajduje się ta część. Ktoś musi mieć jakieś know how, jak to zmienić. Wszystko, co było w taki sposób szyte, było bardzo trudne do rozbudowywana i do zmian, natomiast mając proces, który jest jasno i jednoznacznie opisany w notacji, możemy bardzo prosto, bardzo łatwo i intuicyjnie dodawać pewne elementy i zmieniać kierunek przepływu np. informacji czy zadań. Jest to bardzo proste. Bardzo łatwo też, nawet osobom, które nie miały styczności z takim procesem, po prostu usiąść do niego, otworzyć obejrzeć cały i zrozumieć. – Aha, ok! Czyli tutaj dokument przesyłany jest w tę stronę, a tutaj potem jest gdzieś dalej. Teraz biznes chce, żeby zrobić to inaczej i tak naprawdę w ciągu pięciu minut można złapać taki szybki przegląd, co się dzieje w danym w danym procesie ze stanu tej warstwy właśnie biznesowej. Tak, że jak najbardziej jest to proste i nie wymagające takiego dużego nakładu pracy. I tutaj właśnie nasza praca jako developerów nie skupia się tylko na tym, żeby przygotować taki proces, wdrożyć go na produkcję, tylko jest zawsze zadanie, które zajmuje trochę czasu, bo bardzo często klienci dopiero, gdy zaczynają widzieć taki proces, zaczynają rozumieć w jakim miejscu można go zoptymalizować. Na przykład, które kroki są niepotrzebne. Zatem taki system, żeby był używalny, musi mieć możliwość reagowania na zmiany, na rozwój firmy na zmiany w firmie, zmiany jakichś reguł np. podatkowych. I tutaj, mając właśnie tak samo zamodelowany proces, jesteśmy w bardzo wygodnej sytuacji, bo możemy szybko na takie zmiany reagować i możemy szybko wprowadzać takie zmiany. Camunda też pozwala, jeśli mamy np. procesy, które trwają bardzo długo, bo są też takie które nie kończą się w przeciągu np. dni tygodni, ale miesięcy. Camunda pozwala na przygotowywanie migracji takich procesów, czyli zmiany, że tak powiem, w locie pewnych procedur. Z doświadczenia wiem, że działa to bardzo fajnie, jest to bardzo intuicyjne i nie sprawia większych problemów tak, jak powiedzmy rozgryzanie jakiejś aplikacji, która była zaimplementowana tylko do jednego konkretnego zadania i w przypadku, gdy pojawiają się jakieś zmiany, to klient czeka czasami miesiącami tylko na to, żeby wprowadzić jakąś poprawkę związaną np. ze zmianą jakiegoś dokumentu albo dostawcy usług.

ROBERT ZATYCKI
Bo taka poprawka wywraca system do góry nogami?

MICHAŁ MAJEWSKI
Na przykład, albo taka poprawka wywraca system, a gdy jeszcze okaże się, że np. nie ma już deweloperów, którzy implementowali pewne rozwiązania, okazuje się, że wgryzienie się w temat nowej osoby jest bardzo czasochłonne i wiąże się z dużym nakładem pracy. Trzeba poświęcić czas tylko na to, żeby zrozumieć w zasadzie, co się dzieje, gdzie, mając proces, bardzo szybko, bardzo łatwo trafiamy w to miejsce i czasami nawet nie wiedząc, gdzie znajduje się miejsce, w którym musimy wprowadzić zmianę, to analizując krok po kroku procedurę, która w tym procesie jest obsługiwana, możemy sobie łatwo znaleźć to miejsce.

ROBERT ZATYCKI
Jak popatrzymy na te miejsca, gdzie wprowadzamy automatyzację, to widzimy tam same korzyści. Właściwie to oczywiste?

MICHAŁ MAJEWSKI
Właśnie powiedziałbym, że dla wielu osób nie są oczywiste, bo część klientów czy nawet my w naszej codziennej pracy, jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że robimy coś w pewien sposób. Dopiero, gdy ktoś wskaże nam, że da się zrobić coś inaczej, to zauważamy, że rzeczywiście ta metoda jest szybsza, ta metoda jest łatwiejsza. To, że z automatyzacji będziemy mieli korzyści samo w sobie jest oczywiste, ale to, gdzie tę automatyzację można zastosować, już tak do końca oczywiste nie jest. Tutaj właśnie przygotowanie tego procesu strategicznego, złapanie tego overview, co w zasadzie w naszej firmie się dzieje i jakie są etapy potrzebne do osiągnięcia danego celu biznesowego, pozwala na to, że jako kierownicy, ale też jako zwykli pracownicy, dopiero wtedy zaczynamy zauważać, że nasza praca w niektórych miejscach jest niepotrzebna, bo może ją zrobić maszyna albo wykonujemy rzeczy, które po nas kolega i tak wykonuje drugi raz. Także tutaj, ta automatyzacja i ta optymalizacja, zawsze da jakieś wymierne korzyści tylko trzeba świadomie wiedzieć, gdzie ją zastosować.

ROBERT ZATYCKI
A gdzie automatyzacja się nie sprawdzi? Gdzie potrzebny jest żywy człowiek, czyli jak byś wskazał te miejsca, gdzie automat albo maszyna nie da rady?

MICHAŁ MAJEWSKI
Może powiem tak – ciężko to stwierdzić, a jako developer powiedziałbym, że w większości wypadków da się zastąpić człowieka. Ktoś kiedyś powiedział, że jest to wielka strata ludzkich zasobów, jeśli człowiek robi coś, co może zrobić maszyna. Bo człowiek powinien zajmować się bardziej kreatywnymi zadaniami więc może powiedziałbym tak, że wszędzie tam, gdzie wymagana jest kreatywność, tam maszyna człowieka nie zastąpi, ale wszędzie tam, gdzie zadania są powtarzalne, gdzie ogólny zarys tego, co trzeba zrobić sprowadza się do „przepisz dokument”, „przygotuj dokument”, obecnie jest bardzo dużo rozwiązań, które pozwalają na automatyzację właśnie takich zadań. I niekoniecznie mówię o rzeczach dostarczanych przez Camundę, bo na przykład narzędzia typu OCR pozwalają w bardzo łatwy sposób pozbyć się albo ograniczyć do minimum rolę człowieka. W silniku Camundy możemy śmiało podpiąć się właśnie do takich OCRów, a jeśli klient ma jakieś zewnętrzne urządzenia, na przykład czytające etykiety, przygotowujące paczki, skanery i wszystko, co jest w stanie podpiąć się do sieci, my jesteśmy w stanie się z tym dogadać. Więc w kwestii kreatywnych zadań nie da się zastąpić człowieka, natomiast wszędzie tam, gdzie zadania są powtarzalne, zawsze jest jakaś szansa albo przynajmniej można spróbować taką pracę zautomatyzować lub w jakiś sposób optymalizować, do minimum ograniczając rolę człowieka.

ROBERT ZATYCKI
I do tego jeszcze maszyny się nie mylą.

MICHAŁ MAJEWSKI
To prawda, maszyny się nie mylą, jeśli jasno im się powie, co mają zrobić, ale rzeczywiście jest to duża przewaga, bo tak jak wcześniej wspominałem, na przykład o analizie jakiś celów czy arkuszy danych, jest to bardzo żmudna praca. Wszelkie weryfikacje jakichś danych w bazach danych, są to rzeczy, które aż się prosi, żeby zlecić skryptowi, zlecić jakiś fragment kodu, bo jednak on zrobi to zawsze bezbłędnie. I jeśli pracujemy na surowych danych, to nie ma sensu, żeby człowiek brał w tym udział.

ROBERT ZATYCKI
No i cóż, manualne czy automatycznie? Tu nie ma prostej odpowiedzi. Z jednej strony po co się męczyć? Niech pracują za nas maszyny, ale z drugiej, maszyny nie zastąpią naszej kreatywności i tej cząstki, którą możemy dodać od siebie. Sami musicie przemyśleć, gdzie warto wyręczać się pomocą aplikacji czy urządzeń. Takich miejsc jest pewnie sporo, właśnie po to, aby mieć czas i przestrzeń na tworzenie i sprawy, które są naprawdę ważne. To tyle w dzisiejszym odcinku, ale już dzisiaj zapraszam Was na kolejne. Ustawcie sobie proszę subskrypcję naszego kanału na ulubionej platformie. Wtedy nie przegapicie żadnego odcinka. Do usłyszenia!

Nasz serwis internetowy używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w Polityce plików cookies.