Jak zwalidować wartość i użyteczność programu przed napisaniem linijki kodu? Jak zwalidować wartość i użyteczność programu przed napisaniem linijki kodu? Jak zwalidować wartość i użyteczność programu przed napisaniem linijki kodu?
Bez prostych odpowiedzi - Podcast

#7 — Potwierdź wartość produktu, zanim napiszesz linijkę kodu!

O tym, dlaczego warto to zrobić, opowie Iga Rogała, UX Lead z RST Software Masters

Co znajdziesz w #7 odcinku?

7 odcinek to pouczająca rozmowa z Igą Rogałą, która od ponad 10 lat bada i odkrywa potrzeby użytkowników przy tworzeniu produktów cyfrowych. Iga jest specjalistką od UX, dlatego rozmawiamy o tym, w jaki sposób można sprawdzić wartość systemu lub aplikacji dla użytkowników przed rozpoczęciem kodowania. Jak efektywnie i efektownie zaprojektować aplikację? Dowiecie się z naszej rozmowy. Serdecznie zapraszam!

 

Zagadnienia, które poruszamy:

  • Czym jest wartość i użyteczność?
  • Gdzie naprawdę znajduje się UX?
  • Jak sprawić, by Twój produkt odpowiadał potrzebom użytkowników?
  • Skąd czerpać wiedzę o użytkownikach?
  • Jak prowadzi się badania?
  • Jak specjaliści UX czuwają nad programistami?

 

Pracuje jako Senior UX/Service Designer w RST Software Masters. Swoje doświadczenie zdobyła realizując projekty w sektorze B2B i B2C – zarówno po stronie studia UX, software house’u, jak i firmy produktowej. Specjalistka od holistycznego spojrzenia na usługę oraz odkrywania potrzeb użytkowników. Pasjonuje ją praca w interdyscyplinarnym zespole oraz łączenie potrzeb biznesu, ludzi i możliwości technologii.

Iga Rogała
Gość odcinka

Iga Rogała UX Lead

Humanista z nałogiem technologicznym, entuzjasta rzeczy pięknych i niekoniecznie funkcjonalnych. Developer, grafik, animator. Lubi ołówki i orzeszki w pikantnej skorupce.

Robert Zatycki
Gospodarz podcastu

Robert Zatycki

Wszystkie odcinki znajdziesz na:

Minuta po minucie, czyli o czym rozmawiamy

00:00 | Użyteczna historia

03:49 | Jak zwalidować wartość i użyteczność przed rozpoczęciem programowania?

05:20 | Ile startupów upada przez brak użyteczności produktu?

05:57 | Gdzie znajduje się UX?

08:25 | Jak sprawić, by produkt odpowiadał potrzebom?

11:53 | Mamy funkcjonalności i co dalej? Czy możemy już programować?

15:26 | Skąd czerpać wiedzę o użytkownikach?

19:15 | Jak przeprowadza się badania?

24:02 | Jak wygląda Współpraca specjalistów UX i programistów?

27:00 | Czy praca przy UX daje satysfakcję?

Podcast Czas

Transkrypcja odcinka

ROBERT ZATYCKI
Dzisiaj zacznę od dylematu, który musiałem rozstrzygnąć 18 lat temu, kiedy urodził się mój syn i trzeba było dla niego wybrać imię. I rozważaliśmy wtedy dwie opcje. Bartosz albo Bartłomiej. Wybrałem pierwszą z nich, bo nie miała polskich znaków tylko po to, aby np. podczas zakładania maila, nie było problemu z tymi znakami. Argument praktyczny i wybiegający w ówczesną przyszłość, która i tak zweryfikowała tamte moje intencje, bo dziś używamy wersji jeszcze innej, mówimy i piszemy po prostu Bari. Czyli krócej i zwięźlej, bo tak jest praktyczniej i wygodniej. I tematem dzisiejszego odcinka jest użyteczność – użyteczność w odniesieniu do produktów IT. Dlatego poszukamy odpowiedzi na pytanie jak zrealizować wartość i użyteczność produktu przed napisaniem choćby linijki kodu? Moim gościem jest Iga Rogała, lider zespołu UX w RST Software Masters. IGA od ponad 10 lat zajmuje się użytecznością, badaniem i projektowaniem, jest też seniorem w tej dziedzinie, a mówiąc bardziej obrazowo, ma w tym czarny pas. Witam Cię Iga!

Iga Rogała
Cześć! Witam Ciebie, witam Was. Jest mi bardzo miło dołączyć do Was.

ROBERT ZATYCKI
Wartość i użyteczność. O wartości realizowanej przy pomocy np. MVP rozmawiałem w pierwszym odcinku z Olkiem. Dzisiaj dorzucamy do tego użyteczność. Jak to się łączy?

Iga Rogała
Dla mnie to jest tak naprawdę podobne, wartość i użyteczność. No bo co jest? Co to znaczy użyteczność? Coś jest użyteczne, kiedy jest zgodne z potrzebami i wtedy jest też wartościowe dla użytkownika. Wartość, użyteczność, rozumiem bardzo podobnie, bo często mówiąc użyteczność, mówimy usability, a to w większości kojarzy się z tym, na ile ktoś umie użyć interfejsu. Już wtedy myślimy o tym interfejsie, o tych przyciskach, nazwach… I aha, oto jest użyteczny produkt, bo ja umiem go użyć, umiem coś zamówić czy zrealizować inny cel. A to nie tylko to jest, jakby na pojęcie użyteczności, tam mamy kilka składowych, m.in. mówię o tym, bo to jest dla mnie takie kluczowe, to jest właśnie ta zgodność z potrzebami. Coś jest użyteczne, bo po prostu pomaga mi rozwiązać jakiś problem, pomaga mi zaoszczędzić czas, zoptymalizować jakiś proces czy zautomatyzować. Dla mnie on jest użyteczny, bo mi ułatwia jakąś pracę.

ROBERT ZATYCKI
Dla mnie i pewnie dla wielu innych ta użyteczność oznacza przede wszystkim wygodę użytkowania. I tu podam przykład takiego oprogramowania do obsługi wspólnot mieszkaniowych. To się nazywa Weles, pozdrawiamy! I to oprogramowanie ma bardzo duże możliwości, mogące naprawdę dać dużą wartość. Ale wygląda, przynajmniej jakiś czas temu, jak taki paskudny Excel. Nic nie ujmując Excelowi.  I prawdę mówiąc ciężko tego używać, po prostu estetyka i poruszanie się po tym systemie, sposoby interakcji są w moim poczuciu użyteczności mocno nieużyteczne.

Iga Rogała
No tak, rozumiem. Systemy typu Excel, często tam właśnie zabrakło projektanta. Nie było w ogóle myślenia o tym, że to trzeba zaprojektować. Po prostu coś wdrożono, aby tylko spełnić właśnie te potrzeby. Przedstawiamy takie oto dane, umożliwiamy zrobienie czegoś, więc jest taka mieszanina informacji, funkcji. I jakby w całości i w założeniu system jest użyteczny, bo odpowiada na jakąś potrzebę. Ale tak jak mówisz, jest trudny w obsłudze i niezrozumiały. To wtedy się staje nieużyteczny w kontekście typowego rozumienia użyteczności, intuicyjności, prostoty użytkowania.

ROBERT ZATYCKI
I teraz możemy przejść do naszego pytania: jak zwalidować tę wartość i tę użyteczność, zanim jeszcze nasz produkt powstanie na serio?

Iga Rogała
Przede wszystkim jako twórcy produktów, nie tylko cyfrowych, mamy wizję. Tutaj też była wizja w tym systemie, że żeby coś zrobić, coś ułatwić. No i wizję, której realizacja ułatwi czy zautomatyzuje jakieś procesy biznesowe, czy będzie dodatkowym źródłem przychodu, oszczędności, może po prostu będzie zmieniać świat na lepsze, bo często też jest taki cel. W każdym razie bywa tak, że mając wizję myślimy już konkretnym rozwiązaniem. Czyli wiemy, jak to powinno wyglądać i jak to jak to powinno działać. Mamy to już w głowie i często bardzo ekscytujemy się tą wizją. Co tu dużo mówić, jaramy się tym produktem, tą usługą bardzo chcemy szybko to zobaczyć w życiu. Tylko to jest trochę pułapka – ten pośpiech wdrożenia, bo historii o tym, że produkt został zbudowany nawet do poziomu MVP, ale okazał się właśnie nieużyteczny jest wiele. I tutaj nie chciałabym przytaczać konkretnej, ale właśnie powołam się na badanie podane przez SBInsight – to jest taka agencja badawcza z Nowego Jorku – i według tego badania, jednym z powodów, dla których startupy upadają, jest właśnie „no market need”, czyli brak potrzeby rynkowej. Jak myślisz, jak często powód „no market need”, czyli brak potrzeby rynkowej, jest powodem upadku startupów?

ROBERT ZATYCKI
Ja myślę, że to może być kluczowe, to może być nawet więcej niż połowa.

Iga Rogała
Na szczęście nie jest aż tak źle. Tych powodów może być kilka i jest ich tam wymienionych dwanaście najczęściej występujących. Jest to wartość 35 procent, czyli właśnie tam, oprócz tego powodu, pojawiają się też powody takie typowe – problemy finansowe czy źle dobrany zespół czy po prostu wyprzedzenie startupów przez konkurencję. Ale warto zapamiętać, że brak potrzeby rynkowej był w TOP 3, czyli właśnie on był głównym powodem.

ROBERT ZATYCKI
A jak się to odnosi do użyteczności?

Iga Rogała
No właśnie UX zwykle rozumiany jest jako intuicyjność czy wygoda użycia produktu zwykle też cyfrowego. UX kojarzy nam się z interfejsem i appkami mobilnymi, tym, co widzimy w Internecie. Ludzie z branży mówią, że ta appka ma dobry UX. Klienci mówią: „chcemy, aby ta appka była dobra UXowo. To nie tyle błąd, ale bardziej nazwałbym to skrótem myślowym, bo UX to skrót od user experience, czyli doświadczenia użytkownika. Nie ma więc dobrego UX, ale jakby wywołuje ten dobry efekt, bo doświadczenie jest w tym użytkowniku, nie w samej appce.

ROBERT ZATYCKI
Aha, to tu jest jednak różnica?

Iga Rogała
Tak więc ta appka dobrze zaprojektowana wywołuje ten dobry UX, to dobre wrażenia w użytkowniku, jest np. pozytywnie odbierana. Ludzie lubią jej używać, bo mogą szybko, wygodnie, przyjemnie coś w niej zrobić. Więc mamy to, że UX to jest doświadczenie użytkownika i my jako projektanci dążymy do tego, aby były one jak najbardziej pozytywne. I na te pozytywność składa się wspomniana wcześniej intuicyjność, wygoda, prostota i składa się też estetyka. Większość ludzi lubi ładne rzeczy, cieszące oko ilustracje, animacje, kolory czy ikony. Ale jest coś jeszcze. I to jest dla mnie kluczowe w tym wszystkim. Na pozytywność doświadczeń kluczowy wpływ ma to, czy dany produkt odpowiada na realną potrzebę, rozwiązuje realny problem i tylko taki produkt będzie odbierany pozytywnie, bo będzie po prostu przydatny, użyteczny, a nie tylko ładny i prosty w obsłudze.

ROBERT ZATYCKI
Czyli mamy tutaj dwa końce skali. Z jednej strony coś może być bardzo potrzebne, ale nieprzyjemne w odbiorze, nieintuicyjne, więc nie zadziała. Z drugiej strony, coś może być bardzo ładne, łatwe w obsłudze, wywołujące dobre odczucia, ale nie spełniające tak naprawdę potrzeby.

Iga Rogała
Tak, z tym, że to będą takie uczucia tylko na chwilę, w przypadku tym drugim, bo coś będzie ładne i nam się spodoba, nawiążemy z tym kontakt i interakcję, ale myślę, że dość szybko odkryjemy, że to jest ładne, ale co z tego? Myślę, że szybko się okaże, że to nie za bardzo rozwiązuje jakiś problem, nie za bardzo coś ułatwia. Więc po co mamy tego używać?

ROBERT ZATYCKI
Bo po prostu tego nie potrzebujemy?

Iga Rogała
Tak.

ROBERT ZATYCKI
No właśnie, to jak zrobić, żeby ten produkt odpowiadał na jakąś potrzebę i jeszcze, żeby był ładny?

Iga Rogała
Myślę, że trzeba zacząć od tych potrzeb, ta ładność jest dla mnie może nie taką łatwą i trywialną rzeczą, bo nie chcę na to jakby wskazać, ale to dotarcie do tych realnych potrzeb i przygotowanie czegoś, co będzie na to właściwie odpowiadać jest taką najtrudniejszą częścią pracy. Już nawet nie tylko projektantów UX, ale całych zespołów produktowych. Więc właśnie ta walidacja wartości dla użytkownika końcowego, to zawsze twardy orzech do zgryzienia, szczególnie w przypadku nowych produktów, w przypadku startupów.

ROBERT ZATYCKI
No to jak się do tego zabrać? Jak się to robi?

Iga Rogała
Już na etapie wizji, którą jesteśmy tak podekscytowani warto niejako zaprosić użytkownika do projektowania z nami. Nie musi to być oczywiście fizyczna osoba siedząca z nami w pokoju. Zwykle wystarczy na samym początku interdyscyplinarny zespół, który podczas odpowiednio zaplanowanego warsztatu jest w stanie przyjąć perspektywę użytkownika, poświęcić jej nieco uwagi, bo często we własnym gronie przygotowujemy to rozwiązanie i za chwilę wdrażamy, a tutaj troszeczkę trzeba się zatrzymać i pomyśleć o tym użytkowniku. Oczywiście na etapie takiego warsztatu nieco gdydbamy, kim jest ta osoba? Jakie ma potrzeby, jakie ma bolączki? Czasami gdydbamy mniej, czasami bardziej, czasami coś wiemy z jakichś już badań – czy to z własnych doświadczeń, doświadczeń konkurencji. Warto z tego czerpać.

ROBERT ZATYCKI
Po to, żeby zrobić coś lepiej?

Iga Rogała
Tak, dokładnie. Warto uczyć się na błędach innych. Często jesteśmy użytkownikami już istniejących produktów i wiemy, co w nich, w kontekście danej potrzeby, celu, nam przeszkadza i warto to wykorzystać. To jest wczesny etap i możemy jeszcze nie wiedzieć wszystkiego i to jest jak najbardziej OK. Na tym etapie możemy sobie gdybać i jakby użyć tego nawet własnego doświadczenia. Warsztat jest po to, aby uruchomić taką empatię, zmapować potrzeby użytkowników z potencjalnymi rozwiązaniami, które odpowiadają na te potrzeby. To jest takie fajne ćwiczenie, bo sobie wypisujemy: mamy takiego użytkownika, on ma takie zadania, potrzeby, bolączki i patrzymy na to. I na taką bolączkę możemy przygotować takie rozwiązanie, taką funkcjonalność, tak to nazwać. W ten sposób sprawdzamy, czy to, co wcześniej wymyśliliśmy nam się łączy z tym, co siedzi w ludziach albo z ich potrzebami. Także takie zwykłe mapowanie podczas warsztatów daje wiele więcej w przypadku produktów cyfrowych. Z tych potrzeb użytkowników wychodzą nam gotowe funkcjonalności, które potencjalnie pojawią się w produkcie.

ROBERT ZATYCKI
Albo możemy z czegoś zrezygnować, bo okaże się, że ludzie nie chcą z tego korzystać albo w ogóle o tym nie myślą?

Iga Rogała
Nie wiem, czy tak wcześnie bym z czegoś zrezygnowała, bo tak naprawdę ta wiedza jeszcze nie jest zwalidować. Ten obraz użytkownika też jest taki nasz, więc jest troszeczkę spaczony. Może to jeszcze nie jest ten krok, żeby z czegoś rezygnować, ale na pewno daje nam to do myślenia, które funkcjonalności są kluczowe, a które może są tylko takim naszym super pomysłem, a niekoniecznie pasują do użytkowników.

ROBERT ZATYCKI
Okej, to jeśli mamy te funkcjonalności to co robimy dalej?

Iga Rogała
Na tym etapie można by pewnie przejść do programistycznej estymaty, zacząć rysować interfejs użytkownika i po prostu przekazać to do wdrożenia. Ja jednak proponuję jeszcze chwilę poczekać z pisaniem pierwszej linijki kodu. Na tym etapie, szczególnie w przypadku nowych produktów, warto jeszcze zrobić kilka mniejszych kroków. Pierwszym z nich może być tzw. desk research, czyli przejrzenie istniejących raportów z branży, raportów z trendami, może jeszcze jakiś statystyk danych o rynku, także przyjrzeć się jeszcze dokładniej konkurencji. Na tym etapie chodzi generalnie o to, że może uzupełnić albo nieco zmodyfikować wizję i propozycje rozwiązania. Sprawdzamy, czy to rozwiązanie ciągle pasuje do tego wszystkiego. Warto też na tym etapie lepiej poznać użytkowników, czyli to, co myśleliśmy, że oni potrzebują faktycznie sprawdzić. Czyli poprzez np. wywiady z użytkownikami, czy takie warsztaty co-creation – my to nazywamy tak po prostu spotkaniami z grupą użytkowników. I zwykle po takim desk researchu i spotkaniach z użytkownikami rozwiązanie nieco się zmienia. Zostaje doszczegółowione.

ROBERT ZATYCKI
I co? I w tym momencie możemy zacząć już programować?

Iga Rogała
Możemy, ale możemy też zrobić coś jeszcze lepszego. Możemy zrobić eksperyment. Brzmię trochę jak szalony naukowiec, ale to dlatego że czasami nim jestem. Chodzi o eksperyment, który zwaliduje nam wartość dla użytkownika. I w tym celu można np. opowiedzieć o produkcie na landinpage i skierować na taki landingpage określony ruch. Taki landing nie pozwoli zalogować się czy pobrać produktu, bo jeszcze go nie ma, a jedynie przedstawia produkt i opowiada o nim. Często tego typu strony mają opcję „zapisz się na newsletter” i powiadomimy cię, gdy już będziemy gotowi, gdy przygotujemy wersję beta. I to jest nasz pomiar zainteresowania wartości dla użytkownika albo sprawdzamy czy ten ruch, który przyszedł, o którym my myślimy, że to jest nasz potencjalny użytkownik, czy jemu w ogóle ten zarys i wizja odpowiada. Czy to wywołuje zainteresowanie, bo wtedy sprawdzamy, ile osób się zapisało na taki newsletter.

ROBERT ZATYCKI
Czyli robimy taką zapowiedź produktu? Ale z twojego doświadczenia czy ludzie chętnie zostawiają swoje dane? Bo przecież jesteśmy nękanie z każdej strony formularzami i każdy chce od nas dane, i każdy chce nas powiadamiać. Jest tego przesyt, czy to może być miarodajne?

Iga Rogała
Myślę, że może. Bo w zależności od biznesu i produktu ten wskaźnik będzie inny. Ale tu nie chodzi o taki typowy newsletter. Tutaj chodzi o to, że powiadomimy Cię, gdy ten produkt, który ma Tobie pomóc w czymś, czy coś ci dać, będzie gotowy. To jest trochę innego typu wiadomość. Jakby użytkownicy na to inaczej reagują. Myślę, że jeżeli coś faktycznie odpowiada na ich potrzeby, to chętnie zostawią maila. Zresztą mamy różne rodzaje maili, niekoniecznie jest to mail taki oficjalny. Często jest to taki mail, ludzie nazywają go spamowy, ale zaglądają tam, więc mogą zostawić nawet swoje dane.

ROBERT ZATYCKI
To w takim razie, czy ten landingpage to nie będzie trochę za mało, żeby coś się o tych użytkownikach dowiedzieć?

Iga Rogała
Samych użytkowników warto poznać bardziej osobiście. Robimy to już wcześniej, bo spotykamy się z nimi, robimy takie wywiady, gdzie sprawdzamy jakie mają potrzeby, jak korzystają, często z obecnych produktów, co im tam przeszkadza, co jeszcze warto dodać względem istniejących rozwiązań. Ale gdy już przetestujemy – landingpage to jedna z metod, ale jeżeli uznamy, że potencjalnie nasz produkt jest wartościowy i użytkownicy widzą w nim wartość, to warto go zwizualizować, warto przygotować projekt interfejsu. I tutaj też nie od razu w bardzo graficznej, bo często projektanci przygotowują taki czarno biały prototyp na początek. To jest taki szkic, gdzie są już docelowe treści i układ informacji. Podstawowe scenariusze użycia można już zrealizować, bo jest on klikalny, ale nie ma jeszcze tych pięknych rzeczy, nie ma kolorów, nie ma docelowych fontów, nie ma ilustracji, nie ma ikon. Są placeholdery, są takie szare prostokąty i kwadraty, ale już on pozwala zwizualizować produkt i poczuć, jak on będzie faktycznie działał. Pozwala przetestować go zarówno w wersji mobilnej, jak i desktopowej. Ten prototyp działa wtedy jak prawdziwa strona, bo jest klikalny i robi się to z wielu powodów. Myślę, że głównym celem przygotowania takiego prototypu jest przetestowanie go właśnie z użytkownikami, na takim wczesnym etapie, zanim jeszcze coś będzie oprogramowane. Inny cel, to po prostu wizualizacja tej wizji biznesowej, to pokazanie tego produktu. Pomaga też w rozmowach z biznesem, pomaga w rozmowach z programistami, bo już możemy sprawdzić jak to my rozumiemy jako projektanci, więc jak to będzie działać, czy to się da zrobić i jak to zrobić, żeby było optymalne? Więc to jest bardzo nam ułatwia komunikację. Ale oczywiście tutaj skupiając się na testowaniu użyteczności i wartości, to jest to główny materiał właśnie na takie testy z użytkownikami.

ROBERT ZATYCKI
To nie mogę nie zapytać, skąd tych użytkowników wziąć takie testy?

Iga Rogała
Myślę, że to jest fajne i ważne pytanie. Zauważyłam, że jest to spora obawa u naszych klientów. Ostatnio nawet usłyszałam od klientki, że ona nie chce badań z użytkownikami, bo nie widzi w nich wartości. To zabrzmiało dość poważnie, ale nie byłabym sobą, gdybym nie pogrążyła tematu. Okazało się, że zgodziła się kiedyś na podobne badania i obserwując je zauważyła, że na testy zostali zaproszeni przypadkowi ludzie albo tacy, jak to ona ujęła, bezrobotni, zarabiający właśnie w taki sposób. No i takie badanie faktycznie nie jest wartościowe. Też bym takich badań nie chciała. Tutaj oczywiście skupiamy się na tym, żeby znaleźć osoby odpowiadające temu profilowi, o którym myślimy jako twórcy produktów. Określamy wspólnie z klientem kryteria rekrutacyjne i po prostu tych osób szukamy. Szukamy ich albo samodzielnie, stosując odpowiednie narzędzia np. formularze treningowe, czyli takie mini ankiety, które są wysyłane do potencjalnych kandydatów na takie testy. Sprawdzamy w postaci pytań i odpowiedzi właśnie od tych osób, czy dana osoba się nadaje na taki test, czy spełnia te kryteria. Czasami korzystamy też z usług agencji, która się właśnie tego typu sprawami zajmuje. Oni podobnie rekrutują te osoby, plus często mają dostęp do baz zewnętrznych, gdzie już wiedzą, że dane osoby spełniają określone kryteria.

ROBERT ZATYCKI
Jak się takie badania robi, bo przecież w dzisiejszych czasach nie tak łatwo się spotkać?

Iga Rogała
Tak niestety, choć może i stety. Spotkania w formie stacjonarnej przeszły do przeszłości. Od dwóch lat, my tutaj w RST, prowadzimy w 90 procentach spotkania z osobami zdalnie. Osoba badana otrzymuje na adres e-mail link do spotkania, a także do prototypu, jeśli testujemy prototyp. I potem w trakcie spotkania udostępnia ekran i sprawdzamy, jak jej idzie wykonanie podstawowych zadań.

ROBERT ZATYCKI
Czyli ta pozorna niedogodność daje tak naprawdę większe możliwości, bo możemy przetestować użytkowników praktycznie na całym świecie?

Iga Rogała
Tak, tak naprawdę covid trochę nam ułatwił rekrutację, dostępność tych użytkowników, to że oni nie muszą nigdzie jechać, np. w jedno konkretne miejsce. My tutaj prowadziliśmy badania stacjonarne we Wrocławiu, a teraz to mogą być osoby z całego świata, z dowolnego miejsca. Po prostu się z nimi łączymy. Łatwiej jest ich znaleźć, dla nich jest też łatwiej, bo wtedy poświęcają godzinę na rozmowę z nami, a nie dwie, bo jeszcze liczą dojazd, znalezienie budynku i tak dalej.

ROBERT ZATYCKI
Czy tacy użytkownicy weryfikują wszystkie te rzeczy, o których mówiliśmy wcześniej?

Iga Rogała
Tak, z dużym prawdopodobieństwem tak. Spotkania z takimi użytkownikami właściwymi pomagają nam sprawdzić, jak dana osoba rozumie produkt, czy widzi w nim wartość, ale też widzimy na ile wygodnie i szybko realizuje właśnie te podstawowe scenariusze użycia, na ile łatwo jest np. zrobić zakupy czy wykonać inne zadania, do których stworzony jest produkt. Oczywiście po takich badaniach często jeszcze wiemy, że prototyp wymaga zmian, więc możemy go dalej dopracować funkcjonalnie, komunikacyjne. Często do zmiany jest warstwa tekstowa, żeby to było jeszcze bardziej pasujące do języka i tego, jak użytkownik nazywa pewne rzeczy, więc jeszcze opracowujemy projekt, zarówno funkcjonalnie, zarówno pod względem kopii, jak i jest też to w końcu moment, żeby dopracować go wizualnie i estetycznie. Jest to też moment, gdzie już wiemy co powinno powstać. Można więc przygotować backlog i co ważne, jest to zwalidowany backlog, więc jakby te historie, które napiszemy w konkretnych zadaniach dla deweloperów, które będą miały linki do konkretnych ekranów z tych makiet. Wiemy i mamy takie poczucie, że to jest coś dobrego, coś właściwego, więc przekazujemy całą specyfikację, jak interfejs ma działać, załączamy style guide, makiety i prezentujemy, jak to ma wyglądać i działać. I też jest to uzupełnione opisem po co to w ogóle robimy.

ROBERT ZATYCKI
A czy zdarzyło się, że na badaniach użytkownicy wrócili do góry nogami cały projekt?

Iga Rogała
Tak, tak się zdarza. I myślę, że to jest też bardzo wartościowe, bo pamiętajmy, że jeszcze na etapie takiego prototypu przygotowanego w firmie przez projektantów UX, jeszcze nie był zaangażowany do tej pory żaden programista ani cały zespół scrumowy. Byliśmy tylko my i klient, najczęściej zespół po stronie klienta i właśnie projektanci. I tak, zdarza się, że użytkownicy w tym momencie wywracają do góry nogami całą wizję. Jest to trudny moment, szczególnie dla nas, bo musimy to zakomunikować klientowi, który często jest przywiązany do tej pierwotnej wizji i zwykle jest to trudne, ale jednocześnie bardzo wartościowe i klienci przyjmują ten feedback, następują właśnie zmiany odpowiednie względem tych wyników z badań.

ROBERT ZATYCKI
Bo te badania ratują ich przed wejściem w ślepą uliczkę, w którą by weszli? Potem straciliby mnóstwo pieniędzy, bo ten koszt późniejszego wyjścia byłby dużo, dużo wyższy.

Iga Rogała
No tak. I to robiąc na prototypie, gdzie my po prostu przeciągamy kwadraty, trójkąty, nazywamy coś inaczej, takie iteracje nie są tak drogie, jak iteracje już całym zespołem programistycznym plus sprinty, backlogi. Jakby to wszystko wychodzi dużo taniej. Co ważne, często też nasi klienci uczestniczą jako obserwatorzy w tych badaniach. My zdalnie łączymy się z takim potencjalnym użytkownikiem, z tym respondentem i klient obserwując, będąc na tym teście, obserwując przebieg tego testu sam widzi, że to nie to, że tu powinniśmy zrobić jednak trochę inaczej, że może to inaczej powinno się nazywać? Może kolejność w danym flow powinna być inna? On sam widzi, będąc na teście i nie musimy mu później tego tłumaczyć i jakoś przekonywać w postaci właśnie tych argumentów, tylko on sam to dostrzega i sam ma propozycje nowych rozwiązań i fajnie wtedy możemy to dalej rozwijać.

ROBERT ZATYCKI
I jak mamy już to wszystko przebadane, już wiemy jak ten produkt będzie wyglądał, wiemy jak będzie działał i idzie do developmentu, to wasza rola już się tam kończy?

Iga Rogała
Nie, aczkolwiek nasze zaangażowanie na pewno się zmniejsza. Chwilę wcześniej, na etapie wizualizacji produktu, testów z użytkownikami serwisu, warsztatów działamy bardzo intensywnie i tej pracy mamy bardzo dużo, ale gdy już mamy ten zwalidowany backlog i produkt idzie do developmentu, to nadal towarzyszymy i jesteśmy takim zewnętrznym konsultantem dla programistów, dla zespołu. Często też na tym etapie, jak już coś powstanie takiego gotowego do testów, znów możemy się spotkać z użytkownikami i znów sprawdzić produkt, który już bardziej działa w tym sensie, że już jest podpięty z jakimiś bazami danych, coś więcej już można w nim wykonać i jest to taka bardziej realna symulacja tego, jak to będzie docelowo działało. Więc na pewno możemy się jeszcze spotykać dalej z użytkownikami. Sami też testujemy te funkcjonalności na takiej wersji deweloperskiej czy becie i sprawdzamy czy one na pewno działają zgodnie z tymi założeniami, które myśmy określili wspólnie z biznesem i z użytkownikami. Bo często powstaje trochę taki głuchy telefon i coś tam programiści mogą stworzyć, coś troszeczkę innego niż było w zamyśle. My też jesteśmy takimi testami user experience. Często też musimy szukać rozwiązania na bieżąco we współpracy z programistami, jeszcze często coś nieco modyfikujemy albo dorabiamy, bo się okazuje, że nie ma niektórych widoków więc jeszcze z nimi współpracujemy i jesteśmy w kontakcie.

ROBERT ZATYCKI
Albo jak się nie da czegoś zrealizować tak, jak było w prototypie, bo technologia nie pozwala albo działa to inaczej?

Iga Rogała
Tak, oczywiście zanim powstanie prototyp, czy na etapie opracowywania prototypu, to oprócz tych spotkań z użytkownikami i z klientem też staramy się konsultować zawczasu to, co proponujemy, ale oczywiście później już w trakcie jeszcze wychodzą jakieś modyfikacje więc oczywiście jesteśmy w stałym kontakcie i po prostu reagujemy na bieżąco przygotowując zmiany.

ROBERT ZATYCKI
A zdarzyło się, że coś nie wyszło, że robicie badania pracujecie, pracujecie, ale coś umknęło uwadze?

Iga Rogała
Mówię, staramy się zawczasu konsultować. Czasami nawet prawnie, gdzieś tam z osobami, z ekspertami po stronie klienta, ale też ten cały aspekt technologiczny też staramy się konsultować z programistami. Ale tak, zdarzają się zdarzają się wpadki i dzięki temu, że jesteśmy jednak ciągle do dyspozycji, to modyfikujemy już w sprincie, w trakcie trwania sprintu widoki tak, aby pasowały właśnie do tych ograniczeń czy wyzwań.

ROBERT ZATYCKI
A z drugiej strony, jak produkt już wychodzi to jesteście dumni z tego jak wygląda, jak działa? Ta praca daje satysfakcję?

Iga Rogała
Daje satysfakcję, jeżeli faktycznie jest wdrożone tak, jak zostało zakładane. Nie zawsze się tak dzieje, bo właśnie produkt czy prototyp natrafia na te różne ograniczenia, na tyle ograniczeń w trakcie, że jednak to rozwiązanie zmienia się. Ale jeżeli jest dość blisko tego, co było zakładane, to oczywiście tak, czujemy dużą satysfakcję. Bo ten wysiłek, żeby pozyskać wymagania od użytkowników, od biznesu i to zgrabnie spiąć jeszcze z tymi technologicznymi kwestiami, to powstaje taka hybryda która ma trzy części i powstaje coś takiego właśnie połączonego. I tak, jeżeli jest to bliskie tych założeń pierwotnych, to czujemy dużą satysfakcję, jeżeli to już trafia na rynek i ludzie z tego korzystają.

ROBERT ZATYCKI
Wygląda na to, że klienci mogą mieć bardzo duży pożytek z takiego podejścia, bo mogą zaoszczędzić sporo czasu, mimo tego, że inwestują go na początku, ale w późniejszych etapach to się pięknie zwraca, a dzięki temu mogą zwyczajnie zaoszczędzić pieniądze nie wchodząc w ślepe uliczki i nie robiąc rozwiązań, które i tak później trzeba by zmienić.

Iga Rogała
Zmienić wtedy już w wersji produkcyjnej.

ROBERT ZATYCKI
A w wersji produkcyjnej może być to bardzo drogie. Dlatego zadbajcie o to zawczasu. Zbadajcie wartość,  zbadajcie użyteczność zanim zainwestujecie czas i pieniądze w projekt. Bo projekt może być świetnym pomysłem, ale dopóki nie zderzy się z użytkownikami, będzie po prostu, być może, tylko świetnym pomysłem. Pomyślcie o tym!

ROBERT ZATYCKI
Tyle na dzisiaj, dziękuję za wysłuchania audycji do końca. Zapraszam na kolejny odcinek i zachęcam do subskrypcji naszego podcastu na ulubionej platformie. Do usłyszenia!